
- Kawasaki Ninja H2R - ultrawyczynowy motocykl z silnikiem doładowanym kompresorem
- Czterocylindrowiec generuje moc 326 KM
- Kenan Sofuoglu rozpędził się tym motocyklem do prędkości 400 km/h
Po wielu latach od zakończenia batalii pomiędzy Suzuki, Kawasaki i Hondą, producent z Akashi postanowił zaprezentować całemu światu swój najnowszy model, który natychmiast okrzyknięty został najmocniejszym seryjnie produkowanym motocyklem na świecie. H2R, bo o o nim mowa, dysponuje mocą znacznie przekraczającą 300 KM.
Wszystko wskazywało na to, że po pięknej bitwie o najmocniejszy i najszybszy motocykl seryjnie produkowany, która miała miejsce pod koniec lat 90., pozostały nam już tylko wspomnienia, a przy obecnych, bardzo rygorystycznych normach emisji spalin, żaden z producentów nie pokusi się o stworzenie równie absurdalnego motocykla wyposażonego w homologację drogową. W Akashi inżynierowie przez kilka lat w tajemnicy pracowali nad najnowszym projektem, który oficjalnie zaprezentowany został w 2015 roku. Zadebiutowały dwa modele – H2, czyli motocykl z homologacją drogową oraz jego jeszcze bardziej agresywna odmiana z dodatkową literą R w nazwie, która tak naprawdę jest iście wyścigowym motocyklem dodatkowo wyposażonym w… kompresor.
Dziś skupimy się na H2R, która podobnie jak model z homologacją drogową, od samego początku budowana była z uwzględnieniem współpracy z kompresorem. Ten jest również skonstruowany do pracy właśnie w tej jednostce napędowej i takie podejście inżynierów sprawiło, że parametry są iście abstrakcyjne – turbina rozpędza się do prawie 140 000 obrotów na minutę i w tym czasie jej łopatki pędzą z prędkością wyższą od prędkości dźwięku. Moc to „skromne” 326 KM osiągane przy dynamicznym doładowaniu oraz 165 Nm. Robi wrażenie.
Najważniejsze informacje:
- Kawasaki H2R posiada czterocylindrowy silnik o pojemności 998 cm3 z kompresorem, który generuje moc 326 KM i aż 165 Nm!
- Kenan Sofuoglu rozpędził się na moście İzmit Bay Bridge nieopodal Instanbułu do prędkości 400 km/h.
- Sprint do tej prędkości zajął zaledwie 26 sekund.
Obejrzyj również:
H2R to motocykl, który może przypominać nam najnowszy myśliwiec i nawet dziś, bo ponad 9 latach od premiery, jego design i kształty są wyjątkowo aktualne. Sama koncepcja również wydaje się w pewnym stopniu zrozumiała, a litera „H” w nazwie nie jest przypadkowa. Otrzymują ją jedynie iście sprzeczne modele z Akashi, takie jak chociażby pierwsze H2 z 1972 roku o przydomku „The Window maker”, które napędzane było dwusuwową jednostką trzycylindrową o pojemności aż 750 cm3. Cel, który przyświecał konstruktorom był wyjątkowo prosty – prędkość. Nic innego nie miało znaczenia. Mam wrażenie, że podobną recepturę zastosowali inżynierowie podczas tworzenia H2R. Czy tak absurdalną moc da się jakoś wytłumaczyć? Być może jeden z managerów wykres przebiegu mocy namalował od linijki i do takich wytycznych musieli dostosować się pracownicy.
Kenan Sofuoglu konfrontuje się z Ninja H2R
Po premierze tego modelu nie brakowało najróżniejszych spekulacji, a wśród nich królowała wiadomość przekazana przez Kawasaki, że H2R jest w stanie rozpędzić się do prędkości 380 km/h. Nikt jednak nie miał okazji zweryfikować tych deklaracji, aż w końcu znalazł się odważny śmiałek – czterokrotny mistrz World Supersport, który przedstawił Japończykom swój bardzo prosty pomysł. Przygotujcie motocykl, znajdziemy wystarczająco długi i bezpieczny odcinek drogi, rozstawimy kamery, a resztą zajmę się ja, czyli Kenan Sofuoglu. Ninję H2R zabrano na świeżo wybudowany most Osman Gazi Bridge lub jak kto woli, İzmit Bay Bridge nieopodal Instanbułu, który ma długość 2682 m. Zobaczcie sami jak wyglądała próba osiągnięcia prędkości 400 km/h.
Ile zajmuje Kawasaki H2R przyśpieszenie do 400 km/h?
Kawasaki Ninja H2R potrzebowała zaledwie 26 sekund, aby rozpędzić się od 0 do 400 km/h. Tak szybko przyśpiesza motocykl, w którym każdy koń mechaniczny kosztuje 677 zł, a inspekcję silnika należy wykonywać co 15 motogodzin. Niesamowita moc generowana przez jednostkę napędową z kompresorem sprawia, że motocykl ma potężny ciąg szczególnie przy prędkościach, przy których inne łapią zadyszkę. Na 1/4 mili H2R osiąga wynik znacznie poniżej 10 sekund, a sprint do 60 mph, czyli około 95 km/h, zajmuje zaledwie 2,5 sekundy.
Czy Ninja H2R ustanowiła nowy rekord prędkości?
Wszystko wskazywać mogło na to, że owym filmiem Kawasaki ustanowiło nowy rekord prędkości, ale nic bardziej mylnego. Cała inicjatywa była dobrym chwytem PR-owym i chociaż przygotowanie próby nie było łatwe, bo spora grupa pracowników przez bardzo długi czas sprawdzała na moście warunki atmosferyczne, wiatr i wilgotność w zależności od pory dnia, aby wybrać najlepszy moment pozbawiony bocznego wiatru, to zabrakło najważniejszego – profesjonalnej aparatury do mierzenia prędkości. Kawasaki oparło się jedynie na wskazaniu fabrycznego prędkościomierza, a te najczęściej zaniżają wskazania nawet o 10%. Finalny wynik z pewnością jest znacznie niższy, co i tak nie ujmuje kunsztowi H2R. To absolutnie genialny motocykl, który już zapisał się na kartach motocyklowej historii.
Ten gość zarejestrował Kawasaki Ninę H2R!
Oczywiście w Europie jest to niemożliwe i nawet nie ma śmiałka, który podjąłby walkę z otrzymaniem homologacji na tak absurdalnie wyścigowy i bezsensowny motocykl na publiczne drogi. Zupełnie innego zdania był pewien właściciel H2R ze Stanów Zjednoczonych, który zaraz po premierze zakupił swój egzemplarz i natychmiast rozpoczął cały proces dostosowania go do obowiązujących przepisów, dzięki którym otrzymałby homologację drogową. Konieczne było zatem zmodyfikowanie instalacji elektrycznej i przede wszystkim montaż przedniego reflektora, tylnej lampy, kierunkowskazów. Dodatkowo na pokładzie musiały znaleźć się lusterka, a także opony drogowe (seryjnie model ten wyposażony jest w slicki). Po spełnieniu wszystkich wymogów z tyłu zamontowana została tablica rejestracyjna, a H2R o mocy 326 KM legalnie może poruszać się po publicznych drogach. Witajcie w USA, gdzie nie ma pytań, przeglądów i restrykcyjnych norm emisji spalin.
Odkryj więcej z Jednoślad.pl
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.





